|
Szanowni Państwo!
Drodzy Czytelnicy!
Uprzejmie donoszę, że oddelegowałem się ostatnio (20-21 marca) na
targi Fensterbau Frontale 2002 do Norymbergi i tym sposobem prosty
członek redakcji awansował na prostego zagranicznego korespondenta
naszego pisma. Podzielę się więc z Państwem moimi wrażeniami z tej
imprezy, która od lat uchodzi za najważniejszą w Europie w naszej
branży. Wrażenie pierwsze: duży ruch w pawilonach i na stoiskach –
czyli goście dopisali. Co bardziej złośliwi moi niemieccy znajomi
twierdzą, że powodem tego jest brak zamówień i wszyscy mają dużo
wolnego. Mogą więc spokojne odwiedzać targi, popijać kawkę lub coś
mocniejszego, ponarzekać na kryzys. Poza tym biedy raczej nie
widać i chwała Bogu. Lepiej jednak mieć bogatych, niż biednych
sąsiadów.
Wrażenie drugie: do naszej branży starych poczciwych zawiasów
wkracza automatyka: migające diody i silniki elektryczne
otwierające-zamykające okna i drzwi, sterowane za pomocą pilotów,
chipów, kart itp. Po prostu eden, raj i dolce far niente...
Patrząc na to oczami naszego klienta, który wymienia dwa lub trzy
okna w bloku po długim okresie oszczędzania, potrzebuje on tych
cudów techniki jak żaba parasola. Przełomowych i rewolucyjnych
idei w naszej branży nie znalazłem. Wszyscy podążają mniej więcej
tą samą drogą, podglądając się wzajemnie. Jedyna jaskółka, która
jednak wiosny nie czyni, choć była nowym pomysłem na okno, to
eksponat pokazany na stoisku naszej macierzystej firmy Winkhaus
Technik. Było to okno, w którym szyba zespolona chowa się w
profil skrzydła. Powstaje wtedy około trzycentymetrowa szczelina
pomiędzy szybą a profilem, przez którą następuje wietrzenie
pomieszczenia. Funkcja ta zastępuje uchylenie skrzydła, a całość
sterowana jest elektrycznie bądź mechanicznie. Prototyp ten
szerzej opisujemy na stronie 8 naszej gazety.
Wasz zagraniczny korespondent
Marek
Stuchły |